Kosmiczna impreza Blotusia i Ogusia.
Blotuś i Oguś rozejrzeli się po Blogowie.-Znowu nudy-westchnął Blotuś i dalej smętnie gapili się w okno.
-Wiem!-zawołał Oguś.-Urządźmy przyjęcie!
-Żeby było przyjęcie,trzeba mieć gości-zauważył ponuro Blotuś.
-A kto tu przyjdzie? W Blogowie przecież nic nie ma...
Oguś podsunął:
-Nie ma różowego nieba z gitarami?
Nie ma serpentyn między gwiazdami?
Nie ma Dżinglaków,co tańczą wśród chmur,
Na trabkach nie gra Smokurków chór...
-No właśnie-westchnął Blotuś.-
I dlatego nikt nie przyjdzie.
Zabrali się do wypisywania zaproszeń na międzygalaktyczne przyjęcie .
Pisali tak:Czeka tu niebo różowe z gitarami,
I serpentyny miedzy gwiazdami,
Mamy Dżinglaki , co tańczą wśród chmur.
Na trabkach zagra Smokurków chór.
Napisali i patzryli,jak zaproszenia znikają za Blogową Górą.
Hen ,daleko od Blogowa,o wschodzie słońca Myszczki znalazły dziwne zaproszenia...
Znaleźli je też Trabowie...Pingwaczki...Hiptosie...i Wążgryski!
I wszyscy bardzo się ucieszyli...Ale nie w Blogowie.
Blotus i Oguś bardzo się zmartwili.
-A co,jeśli ktoś naprawdę przyjdzie?-denerwował się Oguś.
-Nie mamy różowego nieba ani pół gitary,ani jednego Smokurka,ani śladu Dzinglaka
i trąbki...Tylko to.-I Oguś podniósł przywiędły kwiatek.
-Nie martw się -pocieszył go Blotuś.-I tak nikt nie przyjdzie.
Ale goście byli tuż-tuż!
-Odliczamy!-wołali.
Pięć!-Dla różowego nieba!
Cztery!-Dla Smokurków z trąbkami!
Trzy!-Dla gwiazd z serpentynami!
Dwa!-I zlecą się Dżinglaki!
Jeden!-krzyknęli,ale...
Co jest?
gdzie różowe niebo z gitarami?
Gdzie serpentyny między gwiazdami?
Gdzie Smokurki?Gdzie Dżinglaki?
Wymyśliliście to wszystko chłopaki ?
Blotuś i Oguś tylko gapili się na gości.Nigdy nie widzieli tylu kolorów!
I takich dziwnych stworzeń!
-Po co komu różowe niebo?-zapytał nagle Oguś.
-Po co Dżinglaki,po co Smokurki,Po co nam trąbki i wstęgi na niebie,
Po co te bujdy,gdy mamy... SIEBIE?!
Wszyscy rozejrzeli się dookoła.I nagle zobaczyli,że otaczają ich stworzenia
o wiele ciekawsze niż fruwające gitary,serpentyny między gwiazdami,Dżinglaki
i Smokurki.I że zamiast słuchać trąbek,o wile fajniej będzie się ZAPRZYJAŹNIĆ!
I wtedy... zaczęła się najwspanialsza kosmiczna impreza w całej galaktyce!
Autorzy:Tasha Pym,Charles Fuge
Nasz przyjaciel Lew
Nad rzeką,w głębi lasu, na leśnej polanie,
codziennie odbywało się zwierząt spotkanie.
Przychodził żółw z żyrafą,struś z hipopotamem
i słoń,który najchętniej kąpał się nad ranem.
Przychodził mały fenek i pasiasta zebra,
i stadko innych zwierząt,których w puszczy nie brak.
Pewnego razu właśnie zebra zawołała:
-W puszczy zamieszkał nowy! Wczoraj go widziałam
-Kto taki?Skąd przybywa?-pytały zwierzęta.
-Nie wiem-odrzekła zebra,-lecz dobrze pamiętam:
nowy miał wielką grzywę i kłaniał się grzecznie,
więc chodźmy go widać ciepło i serdecznie.
-Też pójdę-szepnął fenek,-ale w razie czego
stanę tuż za bawołem.Zgadzasz się, kolego?
-Zasłonię przyjaciela-odrzekł bawół stary.
W tej chwili lew wystawił łeb z głębi pieczary.
Lew wyszedł powolutku i stanął na drodze.
Dojrzał drżącego fenka przy bawolej nodze.
-Nie bójcie się-powiedział.-Ja jestem lwem miłym.
Chcę,żeby mnie zwierzęta wszystkie polubiły.
-Chodź z nami-rzekła małpa.-W bananowym gaju
zobaczysz moje siostry,które tam mieszkają.
- I poznasz naszych braci-dodał słoń leniwie,
z podziwem przyglądając się bujnej lwiej grzywie.
Zwierzęta chciały wiedzieć, skąd lew przywędrował,
czego się bał i przed czym w jaskini się schował?
-Przybiegłem -lew powiedział-ze skraju pustyni,
by przed piaskową burzą ukryć się w jaskini.
-Tu nic ci już nie grozi.Chodźmy na śniadanie-
wołała małpka,którą znużyło gadanie.
Słonica potrząsnęła radośnie uszami:
-Czekają na nas pyszne,dojrzałe banany!
Zwierzęta po śniadaniu wróciły nad rzeczkę.
Jedne się chciały napić, a inne troszeczkę
popływać w czystej wodzie.Lew zadowolony
pił długo chłodną wodę,bo też był spragniony.
Dwie małe antylopy ukryły się w trawie
i na nieznane zwierzęta zerkały ciekawie.
Lew posłał antylopom spojrzenie przyjazne:
-Jak dobrze ,że tu właśnie przyjaciół znalazłem.
Marta Berowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz