. bajki mojej twórczości

Zebranie w lesie

Dzisiaj w lesie jest zebranie.
słychać zwierząt narzekanie.
Jeż z wiewiórką rozmawiają,
bo zmartwienie wielkie mają.
Dzięcioł co dzień hałasuje,
co ich bardzo denerwuje.
Na mrowisku mrówki siedzą ,
o zebraniu nic nie wiedzą.
Ślimak płacze ,że nie zdąży,
zawsze lubi się wymądrzać.
Wszyscy przyjdą na zebranie:
dzik i sarna oraz łanie.
Może dudek też przyleci,
w lesie widział dużo śmieci.
Jeszcze przyjdzie żuczek z sową,
ona tutaj jest szefową.
Sowa musi się naradzić,
by każdemu coś doradzić.
-Zaczynajmy więc zebranie,
kto obecny ,ten niech wstanie.
Naradzimy się co robić,
nie możemy sobie szkodzić.
Niech nam w lesie będzie miło,
by się dobrze wszystkim żyło.

M.Szczepańska 

Pracowite pszczółki

Pszczółki na kwiatach siedziały
i słodki nektar do ula zbierały.
Żmudna i trudna to praca była,
lecz żadnej nigdy się nie znudziła.
Gdy miodek słodki był już gotowy,
to zaczynały wszystko od nowa.
I tak przez lato wciąż pracowały,
słodki swój miodek ludziom dawały.
Zawsze w przyjaźni z przyrodą żyły,
bo pracowite te pszczółki były.

M. Szczepańska   

Niesforny Romek
Gdzieś za lasem,gdzieś za górą,
nie wiadomo nawet którą,
stał drewniany,mały domek,
a wnim mieszkał chłopiec Romek.
Był niesforny i niedbały,
płatał figle i kawały.
do nauki nie miał głowy,
za ogony ciągnął krowy.
Po podwórku ganiał kaczki,
strzelał z procy w ich kubraczki.
Mama z tatą się martwili,
ciągle w głowę zachodzili,
jak wychować na dobrego
swego syna niesfornego.
I krzyczeli:
-nie noś tej procy,
bo sobie strzelisz nią kiedyś w oczy!
Chłopiec się tym nie przejmował,
biegał z procą i szarżował.
Raz pewnego ów wieczoru,
gdy na sen już przyszła pora,
romek widział jak mu krowa,
jego procę w siano chowa.
poczerwieniał aż ze złości,
krzycząc, że jej porachuje kości.
I popędził do obory,
spłatać figla był jej skory.
Krowy stały w jednym rzędzie
i patrzyły cóż to będzie.
Razem głośno zamuczały,
ku Romkowi już zmierzały.
Chłopak nieco wystraszony,
chciał uciekać w drugą stronę.
a tuż za nim kaczki stały
i po spodniach go dziobały.
Głos miał bardzo przeraźliwy,
aż się w oknach trzęsły szyby.
Romek wreszcie coś zrozumiał,
zaczął starać się jak umiał.
Zaganiał krowy na pole,
łatał dziury w stodole.
Już nie strzelał więcej z procy
i nie włóczył się po nocy.
wielką nauczkę zwierzęta mu dały,
od dzisiaj Romka już się nie bały.  



Jak Krzyś polubił przedszkole.
                                                                 

Nie chce puścić Krzyś mamusi,                 
bo w przedszkolu zostać musi.
Mocno trzyma się sukienki,
nie chce podać pani ręki.
Głośno krzyczy, płacze , tupie,
mówi że przedszkole głupie.
Mama ręce załamuje,
uspokoić go próbuje.
Na nic wszystko, próżne słowa,
Krzyś za mamą wciąż się chowa.
Teraz pani w akcję wkracza:
-chodź, na mamę czeka praca.
Zobacz ile tutaj dzieci,
czas szybciutko tobie zleci.
Popatrz jak się bawi Zdziś,
on do domu nie chce iść.
Poznasz nowe gry , zabawy,
świat w przedszkolu jest ciekawy.
Więc popatrzył Krzyś na panią,
 z ciekawości poszedł za nią.
Wszedł do sali , nagle patrzy
 a tam Jaś pudełko taszczy,
wielkie, bardzo kolorowe,
a w nim auta wszystkie nowe.
I zabawa się zaczyna,
Krzyś już autko w ręku trzyma.
Tak mijały dni , tygodnie
Krzyś się tutaj czuł cudownie.
Sport , muzyka i zabawy,
nie czuł wcale już obawy,
że samotny tu zostanie,
bo miał przecież miłe panie.
Z koleżanką i z kolegą
Krzyś się bawił na całego.
I codziennie razem z mamą,
do przedszkola chodził rano.
Tak pokochał Krzyś przedszkole,
swoją nową panią Olę,
Jasia,Anię, Kasię,Zdzisia,
pluszowego nawet misia.
Gdy nauczy się wszystkiego,
powie  wtedy swym kolegom,
jak w przedszkolu jest wspaniale,
bo tu nudno nie jest wcale.
©









                                                                 
       






1 komentarz: